poniedziałek, 25 grudnia 2017

Kolejne święta w stylu folk


 W tym roku wyjątkowo mało czasu poświęciłam na przygotowanie świątecznych dekoracji.
Do ostatnich dni pochłonięta pracą zawodową nie miałam czasu ani przemyśleć czego chcę, ani tym bardziej stworzyć nic nowego. W przedświątecznej bieganinie pomiędzy pracą, warsztatami i innymi zajęciami, trafiałam jednak przez przypadek w miejsca, gdzie udało mi się nabyć kilka fajnych rzeczy. Na przykład na Jarmarku Świątecznym w Kazimierzu Dolnym kupiłam piękne słowiańskie dekoracje: Diducha , Beregynię i Anioła ze słomy.
Diduch to w tradycji wschodniosłowiańskiej pierwszy skoszony podczas żniw snop pszenicy i owsa lub niemłóconego żyta, ustawiany kłosem do góry w kącie izby na Boże Narodzenie. Uważany był za wróżbę urodzaju w następnym roku i traktowany jako swego rodzaju talizman przeciw złym mocom. Trzymano go w domu do Trzech Króli, a następnie rytualnie palono.
Beregynie natomiast utożsamiane były z rusałkami czy mamunami. Te żeńskie demony miały być duszami dziewcząt, które utonęły. Według wierzeń ludowych strzegły ukrytych skarbów. Zamieszkiwały porosłe tatarakiem brzegi rzek, jezior i stawów.













Na choince zawisły tegoroczne ozdoby które stworzyłam wspólnie z uczniami oraz osikowe aniołki i gwiazdki kupione na szkolnym kiermaszu. Parapet ozdobiły brzozowe świece wykonane przez męża mojej koleżanki. I tak oto powstał folkowy klimat - czyli tak jak lubię.
Wyzwaniem jednak okazało się moje poddasze, które jest utrzymane w nieco innym klimacie,
ale o tym w następnym poście.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wesołych Świąt!
Dorota

sobota, 15 kwietnia 2017

Wiosennie i Wielkanocnie

Butelki, słoiczki i gałązki roślin to moja tegoroczna wiosenno- wielkanocna kompozycja na stół. Minimalistyczna, monochromatyczna, naturalna. I co najważniejsze kryją się w niej sentymenty do kilku bliskich mi osób. Duża butla od cioci Boguni, ciemne butelki od Ani Krawczak, lekko obita butelka na chemiczne odczynniki- od Gosi Ciozdy i dwie małe geometryczne buteleczki to prezent na moje 17 te urodziny od Joli Rzepki i Asi Pawlik.
W sercu radośnie, na stole wiosennie!
Tym bardziej miło, że się świetnie komponują z nowym orzechowym stołem.







Na moim nowym poddaszu jest jeszcze kilka skarbów o których chcę napisać.  Krzesła i fotele które przeszły lifting i dziś już nie straszą a zdobią.
Dwa szare dostawione do stołu to stare rodzinne perełki.
Dwa granatowe fotele to słynne "
366" zaprojektowane w 1962 roku przez Józefa Mariana Chierowskiego w Dolnośląskiej Fabryce Mebli w Świebodzicach.  Były produkowane aż do połowy lat 80. Dziś, ze względu na modę na vintage, fotel 366 powraca na różnego typu aukcjach w internecie, jest też odnawiany i oferowany przez wiele sklepów. Ja swoje dostałam od cioci Marysi
 i z pomocą tapicera i stolarza nadałam im nowe życie.
Ale jest jeszcze jeden fotel który uważam za moją największą zdobycz. Ostatni właściciele przywieźli go z jednej z sal UMCS w Lublinie. Jak tylko go zobaczyłam, od razu widziałam jego nową odsłonę i nie było mowy abym go nie miała w posiadaniu. Dziś w miodowo- musztardowym aksamicie jest moją "wisienką w torcie". 







I jeszcze kolorowe jaja. Duże ceramiczne zrobiłam z pomocą Ani Krawczak w pracowni ceramicznej w Dęblinie ( kilka lat temu), małe żółte kupiłam za grosze w hurtowni kwiatów a turkusowe jajo ( ręcznie malowane) dostałam od Magdy Mazur.







A nieco niżej święta na folkowo. Do mojej kuchni przyfrunęły kurki od Dorotki Jabłońskiej. Jak je zobaczyłam, to od razu wiedziałam gdzie jest ich miejsce.

Wesołych, Radosnych i Kolorowych Świąt!!!!






sobota, 12 listopada 2016

Zimowe anioły


Tym razem zbliżam się do świąt  aniołami. Na wyciętej formie ze sklejki
 ( wg. własnego pomysłu), zdobione miękkimi futerkami
 i ciepłymi dzianinami. Skrzydła pokryte szlagmetalem w złotym, srebrnym
 i miedzianym kolorze. Wysokość około 46 cm. Posiadają zawieszkę do powieszenia na ścianie. Zdjęcia z uwagi na aurę zrobiłam na dworze, bo światło domowe, a w zasadzie jego brak, nie pozwalało mi uzyskać odpowiednio widocznych zdjęć. Mogę tylko zapewnić, że na ścianie wyglądają "anielsko".
Koszt anioła 40 zł/ z czego 5 złotych przeznaczam na puławskie hospicjum. 
Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy
 ( dorotamikolaj@o2.pl). 
Pozdrawiam. Dorota





















piątek, 30 września 2016

Powroty w gołębskie opłotki

Dziś będzie o książce. 
Jakiś czas temu koleżanka zapytała mnie, czy zechciałabym stworzyć ilustracje do książki którą pisze. Powiedziała, że są to zebrane wspomnienia ludzi- mieszkańców Gołębia (wsi w której mieszkam od urodzenia), dotyczące życia, tradycji i  zwyczajów panujących w okresie przedwojennym. Nie byłam do końca przekonana czy podołam wyzwaniu. Ale jak tylko przeczytałam pierwsze 3 rozdziały, uznałam , że jest to bardzo bliski mi temat, bo dotyczy częściowo mojego dzieciństwa. Co prawda urodziłam się sporo po wojnie, ale chałupy, wnętrza starych wiejskich domów, część zwyczajów, tradycji i przedmiotów przetrwała do moich czasów. Pamiętam rzędem wieszane święte obrazy, kilimy na drewnianych łóżkach, saganki, gliniane garnki i malwy wokół chałup. Nie wspomnę o najlepszych zabawach w stodole. Dziś taki obraz jest dostępny już tylko w skansenach, niewiele przetrwało. 
Tak więc zdecydowałam się stworzyć ilustracje, ponieważ treść zawarta w książce jest mi bardzo bliska i budzi wspomnienia, które dzięki niej ożyły. Agnieszka, autorka publikacji napisała we wstępie :
" Jest coś rzewnego, nostalgicznego i przyjemnego w czasie przeszłym, który zawsze zda się być lepszym niż teraźniejszość" .
Zgadzam się z nią i z przyjemnością prezentuję rysunki.